Pora deszczowa

Wrzesień plecień

Wrzesień jest „najgorszym miesiącem” w Puerto, przede wszystkim jeśli chodzi o ilość opadów. Statystycznie w tym miesiącu jest 13 dni deszczowych, choć my doliczyliśmy się na razie ze 3-4, z czego dwa przypadły na poprzedni weekend. Spędziliśmy go głównie w domu i u nowych polsko-meksykańskich znajomych na Puncie, stąd prawdopodobnie brak weny do blogowych aktualizacji.

Poza opadami, we wrześniu jest tu „opresyjna” wilgotność. Drugi z poniższych wykresów dobrze tłumaczy, dlaczego prawie codziennie czujemy się tutaj jak w saunie. I jest to zupełnie okej, jeśli pozwolić sobie na bycie permanentnie i zdrowo spoconym. Przynajmniej dopóki ktoś się nie upomni o maskę na Twojej twarzy.

Dzień Niepodległości

Za nami pierwsze meksykańskie święto narodowe – Dia de Independencia. Z tej okazji uczestniczyliśmy w szkolnej fieście, na którą dzieci przygotowały tradycyjne meksykańskie napoje, jak agua de Jamaica oraz tradycyjne Pozole, czyli rosoło-podobną zupę. Fieście towarzyszyła tradycyjna meksykańska muzyka oraz gry i zabawy. Nasz Syn w bingo wygrał sombrero 🙂 A my mieliśmy okazję porozmawiać po polsku z… Czeszką mieszkającą od 12 lat w Meksyku.

Akcja eksploracja

Ostatni weekend był piękny i słoneczny, więc postanowiliśmy wypożyczyć auto, żeby zwiedzić okolice Puerto Escondido. Niestety update mojego mikrobiomu – w iście meksykańskim stylu – nie pozwolił mi udać się na sobotnią wycieczkę. Pablito z Ninionkami odwiedzili więc pobliską Lagunę de Manialtepec, dziką plażę na północ od Puerto oraz urokliwe miasteczko Bajos de Chila bez udziału pilota.

Po dobie picia hektolitrów wody alkalicznej oraz wody kokosowej, szczęśliwie byłam w stanie dołączyć na niedzielną wyprawę, która absolutnie zrekompensowała mi całą dobę poprzedzającą, a nawet wiele wiele więcej. Trafiliśmy na piękną rajską plażę, na której byliśmy prawie sami. Fale nie były paraliżująco wielkie, upał nie był przesadny, a palmy dawały przyjemny cień. Było po prostu tak idealnie i komfortowo, że aż chciało się płakać z wdzięczności 🙂 Z plaży przywieźliśmy ogromne błyszczące muszle, które teraz robią za mydelniczki.

Life is about healing

Jednym z powodów, dla których postanowiliśmy żyć bliżej natury jest nasze zdrowie. Wyrównany rytm dobowy, częste uziemianie oraz duże dawki witaminy D z najlepszego źródła zdecydowanie mu sprzyjają. Sprzyja mu także brak ducha stresu i pośpiechu, stania w korkach oraz wielkomiejskiego hałasu i powietrza. Tutaj wszystko odbywa się powoli, a czas jest kwestią bardzo umowną.

W dodatku żyjemy na terenach, gdzie wciąż żywe są tradycje szamańskie – ceremonie Temazcal oraz święta medycyna roślinna. W Puerto Escondido oferta usług prozdrowotnych jest bardzo szeroka, począwszy od treningu funkcjonalnego, przez masaże i medytacje, po różnorakie duchowe ceremonie.

Dzięki temu byłam już na Kirtan, czyli śpiewaniu mantr (gdzie na koniec uczestnicy wykonywali solówki – ze mną włącznie, chociaż nigdy wcześniej chyba nic poza „sto lat” nie zaśpiewałam), na dwugodzinnym masażu tajskim, a na październik zapisałam się na sesję Sound Healing. W niedzielę będziemy mieli również pierwszą rodzinną sesję jogi, na razie w ramach urodzinowej atrakcji, a jeśli Dzieci podłapią – kto wie, kto wie… 🙂

„Healing may not be so much about getting better, as about letting go of everything that isn’t you, all of the expectations, all of the beliefs, and becoming who you are.”

Rachel Naomi Remen

Po mojej piątkowej przygodzie z krewetkami zjedzonymi na plaży, postanowiliśmy wrócić do gotowania obiadów w domu. W weekend, przy pomocy wypożyczonego auta, wypełniliśmy lodówkę, zamrażarkę i szafki produktami już nie tylko śniadaniowymi. Na szczęście w najbliższej okolicy mamy dwa sklepy organiczne, gdzie można wyposażyć się w sezonowe warzywa i owoce, zdrowe oleje, jajka oraz mięso. Trudno tu nie wspomnieć, że za dwie ciężkie torby powyższych zapłaciliśmy równowartość… 100,00 zł.

Urodziny

Przed nami tydzień urodzinowy, więc znowu przyjdzie mi śpiewać. Dla Córki zaplanowaliśmy polskie przyjęcie w pierogarni, gdzie będzie rosół, pierogi, ciasto biszkoptowe oraz prawie wszyscy Polacy, jakich tu poznaliśmy 🙂 Pablito i Syn swoje urodziny będą wyprawiać w ekskluzywnej (jak na Puerto) restauracji z niesamowitym widokiem na ocean i zachód słońca.

Przed nami zakup piñat do szkoły, brakujących prezentów oraz ta długo wyczekiwana wyprawa na oglądanie delfinów, wielorybów i żółwi, na którą zapisaliśmy się wraz z naszą nową znajomą i jej 3-letnim Synkiem, którego bardzo polubiły nasze Dzieci. Po niej – obiecany wpis o faunie i florze w Puerto Escondido, Oaxaca, Mexico.



Czy chcesz wiedzieć więcej?

Jeśli interesuje Cię Meksyk i masz do nas pytania, zapraszamy do kontaktu: contacto@pacifico.fun